poniedziałek, 28 grudnia 2015

Któż nie chciałby otrzymywać od życia tak wiele elegancji i smaku jak to tylko w dobrym tonie możliwe? Nie ukrywajmy- życie piękniejsze jest życiem pożądanym i wszechstronnie cenionym.
I nie mowa tu o zaspokajaniu hedonistycznych pragnień, ale o pięknie życia, które może przecież objawiać się wedle indywidualnych gustów. A życie piękne to życie, które tak widzimy i chcemy widzieć. Wtedy wszystko to, co osiągnęliśmy i co osiągnąć możemy pozwala nam zbudować naszą grację dnia codziennego i sprawić, że poczujemy się komfortowo i elegancko wewnętrznie.

Warszawa już otrzymała swą życiową elegancję kilka wieków temu i nie utraciła jej pomimo pożaru swej duszy i szafy z najlepszymi ubraniami. Warszawa zachowała to, co w niej najlepsze i najbardziej eleganckie- charakter. A posiadając w zanadrzu takie gustowne kreacje jak kamienica Raczyńskiego nikt nie zarzuci jej na salonach świata, że jest Panią z ubogiego domu.

Kamienica Edwarda Raczyńskiego przy placu Małachowskiego 2 zachwyca dziś swą elegancją. Wybudowana została w latach 1907- 1910 na miejscu kamienicy Krasińskich stojącej na terenie ogrodu pałacu Czapskich od 1848 roku. Reprezentuje styl wczesnomodernistyczny. Początkowo miała być przeznaczona na umieszczenie w niej zbiorów bibliotecznych i artystycznych rodziny Krasińskich, znanych jako Biblioteka Ordynacji Krasińskich. Jednak została ona umieszczona ostatecznie przy ulicy Okólnik, a kamienicę przeznaczono na luksusową kamienicę dochodową z drogimi sklepami w przyziemiu. Od 1911 roku działała tutaj szkoła żeńska, prowadzona przez Janinę Tymińską, która kontynuowała tradycje szkoły działającej w kamienicy Krasińskich. W tym samym roku otwarto tutaj sklep fabryki mebli Z. Szczerbińskiego, którego wnętrza zaprojektował Edward Trojanowski. Kamienica została spalona w 1939 roku, podczas okupacji budynek był siedzibą niemieckiego Arbeitsamtu. Kamienicę odbudowano w latach 1948- 1949 według projektu Bohdana Pniewskiego dla Ministerstwa Poczty i Telegrafów. W wyniku przebudowy dodano skrzydło od strony ulicy Traugutta i niestety zamurowano wysokie, efektowne witryny sklepowe na parterze i pierwszym piętrze. W latach późniejszych przez kamienicę przewijały się różne państwowe instytucje. W 1965 roku wpisaną ją do rejestru zabytków.

W grudniu 2011 roku rozpoczął się remont kamienicy, dzięki któremu przywrócono jej dawny wygląd z witrynami sklepowymi, odnowiono efektownie elewację oraz zamontowano nocne podświetlenie. Małym minusem jest fakt, że na tyłach kamienicy dobudowano nowoczesne skrzydło, które jednak względnie kontynuuje styl architektoniczny kamienicy Raczyńskiego.

Ciekawostką historyczną jest fakt, że kamienica ta posłużyła jako wzorzec dla projektantów i budowniczych Marszałkowskiej Dzielnicy Mieszkaniowej (MDM).

Kamienica Raczyńskiego jest wybitnym przykładem warszawskiej elegancji, która to jest i powinna być synonimem słowa Warszawa.










czwartek, 17 grudnia 2015

Dziś w ten piękny przedświąteczny czas, gdy rozświetlona milionami lampek Warszawa staje się bezkonkurencyjnie najpiękniejszym miastem na świecie wybierzemy się na wycieczkę do kamienicy stojącej od ponad stu lat przy jednej z najgłówniejszych arterii Warszawy i jednocześnie chyba najbardziej zróżnicowanej architektonicznie spośród ulic Warszawy.
Kamienica Jana Dawidsohna i Hackela Kadyńskiego przy Alejach Jerozolimskich 49 jest jedną z kilkunastu kamienic zachowanych w kwartale Emilii Plater-Nowogrodzka-Poznańska-Jerozolimskie i razem z nimi stanowi prawdziwą bramę w kamieniczny skansen Śródmieścia Południowego. 
Ten prawdziwy "masyw" kamienic jest żywym reprezentantem wielkomiejskości i elegancji architektonicznej Warszawy z przełomu XIX i XX wieku, a rzeczona kamienica spod numeru 49 jest jednym z najwybitniejszych reprezentantów tego miejsca.

Wzniesiona została w latach 1910- 1913 według projektu nikogo innego jak duetu Czerwiński/Heppen w stylu późno secesyjnym przechodzącym we wczesny modernizm. 
Elewacja jest dużo oszczędniejsza niż w domach wznoszonych jeszcze kilka lat wcześniej, ale ten fakt paradoksalnie uchronił ją przed jej dewastacją przez komunistów w latach powojennych. 
Kamienica stała się domem dochodowym dla jej właścicieli. Była jak na swe czasy prawdziwym- bo siedmiopiętrowym niebotykiem. Był to jeden z pierwszych tak wysokich domów w Warszawie z tej racji, że dopiero na przełomie wieków wodociągi warszawskie uzyskały zdolność wpompowania wody na wysokość większą niż pięć pięter. Układ mieszkań w kamienicy reprezentuje ówczesne funkcje domów dochodowych, Mieszkania frontowe, najlepiej doświetlone, największe i pełne secesyjno- modernistycznych detali i stiuków przeznaczone były dla najzamożniejszych mieszkańców. Zaprojektowano do nich eleganckie klatki schodowe i kuchenne, które wyłożono marmurami, podłogi dywanami, a windy mahoniowym drewnem. Windy ponad to posiadały lustra i złote balustrady. Część z tego eleganckiego wystroju jak np. marmurowe schody zachowała się do dziś. Wnętrze bramy kamienicy jest również niezwykle szykowne, wzbogacone wieloma rzeźbionymi detalami, kolumnami, a sama brama dodatkowo posiada złocone elementy.
Mieszkania dla uboższych lokatorów znajdowały się w tylnych oficynach, były z reguły gorzej doświetlone, mniejsze i pozbawione wielu udogodnień.
Kamienica kryje w sobie dwa głębokie podwórza- studnie, które są jednymi z najgłębszych w Warszawie. Wystarczy się w nie zanurzyć, by cały hałas Alej Jerozolimskich umilkł, co tworzy wrażenie jakbyśmy przenieśli się do innego świata.

Czasami przez niezasłoniętą zasłonkę można dostrzec sufit któregoś z mieszkań, na którym wisi elegancki żyrandol opleciony od góry rzeźbionym w rozmaite wzory stiukiem. 
W taki przedświąteczny czas można sobie wyobrazić jaki niezwykły klimat musi mieć Wigilia w starym, stylowym mieszkaniu warszawskiej kamienicy, która pamięta czasy, gdy święta Bożego Narodzenia nie stawały się jak obecnie produktem konsumpcjonizmu. 
W tych kamienicach kryje się jeszcze duch ludzkiej godności i bezpretensjonalności.














czwartek, 10 grudnia 2015

Dziś czas na odsłonę drugiego z architektonicznych "szlagierów" zapowiedzianych tydzień temu. Oczywiście nie jednego z dwóch, bo jest ich w Warszawie o wiele, wiele więcej, ale takiego, który ma predyspozycje do stania się ikoną warszawskich kamienic. 
Kamienica hrabiego Rodryga Mroczkowskiego stojąca przy ulicy Mokotowskiej 57 przyciąga wzrok niczym najdroższy brylant. Jej eklektyczna elewacja pobudza wyobraźnię i wprawia w zachwyt nawet najwybredniejszych miłośników sztuki- bo o sztuce można tu śmiało mówić. Budynek został zaprojektowany przez Zygmunta Binduchowskiego dla hrabiego Rodryga Mroczkowskiego i wybudowany w latach 1900- 1904. Charakterystycznym elementem kamienicy są rzeźby Krakowiaków oraz Górali w strojach ludowych podtrzymujące loggie. W bramie kamienicy zachowała się prawdziwa perełka- oryginalny przedwojenny drewniany bruk. W narożnikach bramy znajdują się żeliwne odboje w formie krasnali. 

Kamienica przetrwała wojnę w dobrym stanie, ucierpiały natomiast jej oficyny. Po 1945 roku balkon znajdujący się pomiędzy atlantami znajdującymi się z prawej strony bramy zlikwidowano i stworzono w jego miejsce drzwi wejściowe.

Obecnie z racji adresu przy ulicy Mokotowskiej w kamienicy znalazły swe miejsce butiki znanych projektantów, a w przyszłości planowany jest jej kompleksowy remont wraz z nadbudową, która zawsze jest pomysłem niepewnym.

Kamienica hrabiego Rodryga Mroczkowskiego sprawia, że możemy obcować ze sztuką nawet podczas zwykłego spaceru warszawskim Śródmieściem.














niedziela, 6 grudnia 2015

Nasza strona dotyczy Warszawy. Warto jednak wspomnieć o innym polskim mieście.
O tym, jak dobrze było we Lwowie śpiewają Szczepko i Tońko.

czwartek, 3 grudnia 2015

Przed nami dwa czwartki z prawdziwymi warszawskimi architektonicznymi "szlagierami".
Kamienic o niezwykle bogatej w zdobienia elewacji w Warszawie nie brakuje (min. opisywany niedawno NOT), ale te dwie kamienice można przedstawiać jako prawdziwe wizytówki warszawskiego kunsztu rzeźbiarskiego.

Jako pierwszą przedstawimy Państwu kamienicę Zofii Kiersnowskiej przy Brackiej 18. Powstała pod koniec XIX wieku według projektu Edwarda Lilpopa, a w roku 1900 została nadbudowana według projektu Teofila Wiśniewskiego. Pierwotnie uzyskała układ dwupodwórzowy, dziś posiada jedno podwórze. W latach 1910- 1915 mieściło się w niej gimnazjum im. Stanisława Kostki, a w okresie międzywojennym gimnazjum im. Ludwika Lorentza. Jego syn Stanisław Lorentz był w nim jednym z nauczycieli. Kamienica podczas wojny została tylko nieznacznie uszkodzona w związku z czym zachowała do dziś swój oryginalny wygląd tracąc jedynie hełm wieńczący środkowy ryzalit.
Kamienica posiada bardzo bogatą, neobarokową i secesyjną dekorację asymetrycznej fasady. 
Wysoki dach został ozdobiony łukowymi przyczółkami nad dwoma z trzech wykuszy elewacji. Zachował się zdobiony przejazd bramny, w którym znajdziemy autentyczną tablicę domofonu z początku XX wieku.

Kamienica Zofii Kiersnowskiej jest żywym pomnikiem warszawskiej belle epoqu'e i jest nieśmiertelnym przebojem piękna warszawskiej architektury.













środa, 2 grudnia 2015