środa, 17 czerwca 2015

Idąc rozświetlonymi słońcem ulicami, chłonąc rozgrzane letnie powietrze falujące w rytm nuconej w myślach piosenki patrzymy często w głąb siebie odnajdując zakamarki otaczających nas myśli, albo po prostu mrużymy oczy przed rażącym nas słońcem i dajemy się ponieść letniemu błogostanowi, który prowadzi nas coraz dalej i dalej podczas naszej wędrówki. Mijamy innych ludzi, mijamy stare mury kradnące słoneczne ciepło i kryjące w sobie o wiele więcej niż kryje gwar zatłoczonej ulicy. Gdy słońce zejdzie już niżej horyzontu i skryje się za dachami możemy spojrzeć nieco wyżej i odkryć to, czego nie dostrzeżemy patrząc tylko przed siebie. Historia nie tylko leży u naszych stóp, lecz także wnosi się ponad nami i by jej dosięgnąć trzeba czasem wspiąć się nieco wyżej ponad szlak codziennej wędrówki. Wiele kamienic w naszej ukochanej Warszawie pięło się ku niebu jeszcze w czasach, gdy nikomu nie śniły się szklane wieżowce. Nazywano je wówczas niebotykami, co jest w pełni zrozumiałe, gdy tylko spojrzymy na pnące się dumnie w górę pięknie zdobione elewacje zwieńczone nierzadko efektownymi hełmami. Jednym z zachowanych niebotyków jest kamienica przy Wilczej 8. Budynek powstał w roku 1907 , a zaprojektował go prawdopodobnie Józef Napoleon Czerwiński, który był autorem wielu luksusowych warszawskich kamienic. Budynek reprezentuje fasada znamionująca styl secesyjny. Szczyt kamienicy liczącej sobie aż osiem pięter wieńczy imponujący, wyniosły hełm. Innymi elementami zwracającymi uwagę obserwatorów są wykusze urozmaicające fasadę oraz okna o zróżnicowanej wielkości. Kamienica przeszła niedawno remont w związku z czym możemy podziwiać jej elegancję w pełnej krasie. Znużony upalną podróżą wędrowiec mijając tą kamienicę chciałby zapewne schłodzić się w zacienionym wnętrzu jej bramy. Otwierając eleganckie drewniane drzwi jego oczom ukazałaby się wówczas przepiękna modernistyczno- barokowa dekoracja z początków XX wieku. Z prawej strony za szybą we wnęce znajduje się kapliczka. Efektowna brama prowadzi do podwórza na środku którego znajduje się estetyczny kwietnik, a którego bijące bielą ściany wspinają się z czterech stron ku niebu sprawiając wrażenie jak gdyby chciały to niebo wessać w głębię podwórza i połączyć z historią kamienicy, która jest zarówna ciekawa jak i mogąca przyprawić o gęsią skórkę. Spacerując ulicą Wilczą nie zdajemy sobie sprawy jak wiele różnych historii kryję się w murach mijanych kamienic i jak wiele mogłyby one same nam opowiedzieć, gdyby tylko mury potrafiły ożyć. Historii krążących wokół kamienicy przy Wilczej 8 jest wiele, ale największą uwagę zwracają te krążące po granicy świata materialnego, tego który tak dobrze znamy. Kamienica pomimo swego piękna kryje w sobie kilka mrocznych historii zarówno pochodzących z okresu międzywojnia jak i tych bardziej współczesnych. Jedno w tych historiach jest pewnego- w tym domu popełniono kilka morderstw. Jak wiadomo wokół takich wydarzeń zawsze rodzą się legendy, które z biegiem lat nabierają coraz głębszej tajemniczości. Mieszkańcy kamienicy wielokrotnie relacjonowali, że ich spokój zakłóca niewyjaśnione pukanie w ścianach, odgłosy kroków na pustej klatce schodowej. Żywe są relacje o widmie starszej kobiety ukazującym się na parterze, które po dotknięciu miało rozpływać się w powietrzu. Również zwierzęta miały się wielokrotnie zachowywać co najmniej dziwnie jak gdyby wyczuwały czyjąś obecność. Wiele z tych historii brzmi nierealnie, ale jak wiadomo w każdej legendzie jest ziarno prawdy. Jednego zarzucić nie można- każdy ponad stuletni budynek kryje w sobie wiele historii zarówno tych radosnych jak i tych tragicznych, a każde składają się na życiorys takiego budynku, który sprawia, że mury przestają być tylko murami, a zaczynają żyć. Kamienica przy Wilczej 8 stojąc od ponad stu lat na warszawskiej ziemi jest prawdziwą skarbnicą wspomnień i historii, których opowiedzenie zajęło by pewnie długie godziny. Kamienica stoi nieopodal miejsca, gdzie Wilcza krzyżuje się z Mokotowską, a następnie z Alejami Ujazdowskimi. To jeden z najbardziej "przedwojennych" fragmentów miasta, a stare mury wciąż żyją i patrzą na Warszawę, która dumnie trwa i trwać będzie kolejne setki lat...






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz